środa, 8 sierpnia 2018

THE HUMAN BEINZ - Nobody but Me /1968/


1. Nobody But Me (Isley, Isley) - 2:16
2. Foxey Lady (J. Hendrix) - 2:26
3. Shaman (De Azevedo) - 2:14
4. Flower Grave (Belley) - 2:14
5. Dance on Through (Whittington) - 3:03
6. Turn On Your Love Light (Malone, Scott) - 2:13
7. It's Fun to Be Clean (De Azevedo) - 2:06
8. Black Is the Color of My True Love's Hair (Trad. arr. by De Azevedo) - 4:24
9. This Lonely Town (Leatherwood, Scheri) - 2:22
10.Sueno (Belley, Markulin, Pachuta, Tatman) - 2:06
11.Serenade To Sarah (De Azevedo) - 1:58

*John "Dick" Belley - Vocals, Guitar
*Joe "Ting" Markulin - Vocals, Guitar
*Mel Pachuta - Vocals, Bass
*Mike Tatman - Drums

Piosenka „Nobody but Me” grupy The Human Beinz na zawsze zapisała się w umysłach każdego, kto żył w epoce lat sześćdziesiątych. W styczniu 1968 roku osiągnęła ona ósme miejsce na liście Bilboardu. Jest to nowa wersja utworu zespołu Isley Brothers ale jak posłuchasz ich obu…. Ja wracam z przyjemnością do tego co zrobiło czterech nastolatków z Youngstown, w stanie Ohio. 
W książce „The New Book of Rock Lists” Dave Marsh i Dave Bernard twierdzą, że “Nobody but Me” jest najbardziej  negatywną piosenką wszechczasów. Muzycy The Human Beinz używaja słowa „nie” co najmniej sto razy a słowa „nikt” czterdzieści sześć razy i to wszystko w ciągu 2:16 sekund. 
Zaczynający się od pulsującej, jednonutowej linii basu utwór wraz z natarczywymi uderzeniami perkusji, szybko dochodzi do rytmicznych powtórzeń słowa „nie”. Chryste, nie upłynęło jeszcze 30 sekund, a piosenka już mnie uzależniła. Bas i perkusja kontynuują pulsację a melodia przechodzi do bluesowych rytmów, podczas gdy wokalista dochodzi do refrenu i wyśpiewuje słowo „nikt” tam i z powrotem. Gitarowa solówka podburzona amfetaminowo-punkowym dźwiękiem dostarcza kąśliwego dostrojenia a bas przenosi większość melodycznej wagi. Jest prosty, chwytliwy i zwięzły jak cholera. Chcesz potańczyć, nie ma na co czekać, „Nobody but Me” daje ci taką możliwość jak żaden inny utwór w świecie. Uzależnia? Już to pisałem? Włączam repeat!!
The Human Beingz rozpoczął działalność  muzyczną w 1964 roku, kiedy to czterech młodych chłopaków spotkało się i postanowiło założyć zespół. 
M.Pachuta:”Graliśmy głównie w stylu zespołów z lat pięćdziesiątych wykorzystując kilka melodii brytyjskich grup rockowych. Od końca 1964 roku aż do wiosny 1966 roku zdobyliśmy pewną lokalną popularność. Występowaliśmy w nocnym klubie a nasze muzykowanie zyskało sympatię stałych bywalców tegoż klubu. Pozwoliliśmy urosnąć naszym włosom i już na całego pasowaliśmy do tego całego ruchu lat sześćdziesiątych”. The Human Beingz został w tamtym czasie fenomenem  w regionie Ohio. Wszystkie okoliczne kluby chciały aby grupa u nich występowała. George Rousher, przyjaciel zespołu a jednocześnie pracownik sklepu z płytami, ciągle powtarzał przedstawicielowi sprzedaży płyt Capitol, aby zainteresował się grupą. I stało się. Po ich wysłuchaniu zespół podpisał kontrakt z wytwórnią. Oburzeniem muzyków była dokonana przez wytwórnię samowolna zmiana nazwy grupy na The Human Beinz. I nie można było już tego zmienić!
Nagrań na debiutancki lp dokonano w 1967 roku a płyta „Nobody but Me” ujrzała światło dzienne w 1968 roku. Utworów utrzymanych w klimacie tytułowego nagrania nie znajdziesz na niej wiele ale i tak mamy tutaj parę urokliwych i nader melodyjnych piosenek wartych poznania. Ot, choćby „Dance on through”, mający zabawny wstęp poparty melodią kojarzoną z poczynaniami Manfreda Manna. Prosta, zabawna i łatwo wpadająca w ucho piosenka na każdą porę roku. Masz chandrę? Źle się czujesz? Posłuchaj „Dance on through” a złe myśli odpłyną daleko. 
Kolejne, melodyjne typowe dla lat sześćdziesiątych utwory „The Shaman”, „Flower Grave” czy „Sueno” wspaniale wypełniają dźwiękami kolejne rowki płyty. Pełne zadumy i melancholii „Sueno” miło sączy się, wpływając powoli i wypełniając otaczającą nas chwilę. Ale mamy tu też pełną zadziorności wersję „Turn on Your Love Light” zagraną z podobną werwą jak numer tytułowy oraz pełen psychodelicznych dźwięków „Black Is the Color Of My True Love’s Hair”. To tradycyjna melodia opracowana przez producenta płyty Lexa De Azevedo, który wypełnił ją orkiestrowymi, pełnymi niepokoju dźwiękami. Całość kończy „Serenade To Sarah”, psychodeliczna ballada mająca w sobie tęsknotę i czas utraconej miłości.
„Nobody but Me”, to płyta jakich powstało w tamtych latach wiele, no przecież były to najlepsze lata dla muzyki i jestem bardzo zadowolony, że takie rzeczy leżą u mnie w szafie i mogą często gościć w moim odtwarzaczu.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz